korek222
Obserwator lubiê nasz± okolicê
Wiek: 50 Do³±czy³: 26 Cze 2006 Posty: 8 Sk±d: iwiczna
|
Wys³any: 26-06-06 pociagiem po puchar ¶wiata
|
|
|
Poci±giem po mistrzostwo ¶wiata
No i mamy z g³owy. Mistrzostwa za nami. Wielki pi³karski festyn szkoda, ¿e z ¿enuj±cym udzia³em naszych pi³karskich husarzy, którym konie uciek³y przed walk±, zakoñczy³ siê. Zawsze najgorzej na mistrzostwach wychodzi³ naszej dru¿ynie czwarty mecz. Tym razem Or³y trenera Janasa nie da³y nam tego meczu obejrzeæ i ju¿ po pierwszym spotkaniu z Ekwadorem, sta³o siê jasne, ¿e trzeba bêdzie pakowaæ manatki. W¶ród licznych kibiców by³a te¿ i reprezentacja kolejowa. Otó¿ po raz pierwszy w historii wyruszy³ na mistrzostwa prywatny poci±g miêdzynarodowy na trasie Warszawa Wschodnia – Gelsenkirchen, a w nim reprezentacja polskiego rynku kolejowego a w niej obok pisz±cego te s³owa kilku mieszkañców podwarszawskich miast i gmin .
Ju¿ na dworcach czu³o siê gor±czkê przedmeczow±. Kibicowskie gad¿ety, odprowadzaj±ce rodziny i rosn±cy z minuty na minutê pi³karski optymizm. Trzeba przyznaæ, ¿e ju¿ na Centralnym sam wjazd poci±gu specjalnego robi³ wra¿enie, liczni funkcjonariusze SOK i policji zabezpieczaj±cy sk³ad ponad dziesiêæ wagonów, wywieszone w oknach narodowe flagi. W drodze, przez kilkana¶cie godzin dominowa³y tematy typowo pi³karskie i kolejowe. Stan torów i lokomotyw miesza³ siê z prognozami naszych szans w starciu z po³udniowoamerykañskim rywalem. Aktualny kszta³t Strategii dla transportu kolejowego miesza³ siê z przewidywanym sk³adem i pi³karskim totkiem. Trzeba przyznaæ, ¿e niemal 99% uczestników naszej wyprawy, wbrew wynikom przedmundialowych meczy sparingowych by³a optymistami. Wiara i nadzieja w nas by³a tak mocna, ¿e tylko jeden uczestnik naszej eskapady, ¿artobliwie oskar¿any o zdradê narodowych idea³ów, mia³ odwagê postawiæ na nasz± pora¿kê 1:0. Reszta zak³ada³a, ¿e po ostrej walce to jednak nasi bêd± gór±. Mój scenariusz na mecz zak³ada³ ,¿e po nudnej i nieskutecznej pierwszej po³owie zdenerwowany Janas wstawi najbardziej poniewieranego na forach internetowych i wy¶miewanego Rasiaka. Ten w ca³ym meczu trzy razy kopnie pi³kê ,raz do ty³u za co zbierze rekordow± liczbê gwizdów i zdenerwowany tym dalej wali³ bêdzie ju¿ tylko
do przodu a co kop to brama dla Polski. No to teraz ju¿ wiecie kto podsun±³ naszym pomys³ na grê do ty³u bo tam mniej rywali a nie przekona³ Janasa do Rasiaka.
Wczesnym rankiem ju¿ po niemieckiej stronie porównywali¶my widok z okien poci±gu. W ostatnich latach wypiêknia³a nam Polska widziana od strony torów. Coraz bli¿ej nam, szczególnie latem, do estetycznych standardów zachodniej Europy. Tylko dworce inne, bardziej zadbane. Jako¶æ i ilo¶æ taboru te¿ nie ta. Wreszcie upragniony koniec podró¿y. Dojechali¶my do Gelsenkirchen, trzysta tysiêcznego miasta w Zag³êbiu Ruhry, odpowiednika naszego Radomia czy Bia³egostoku. Jak musi byæ silna obiegowa opinia o potencjalnej agresji polskich kiboli niech ¶wiadczy fakt, ¿e na peronie czekali liczni funkcjonariusze niemieckiej policji i miejscowych mediów. Kilka kamer, kilkana¶cie mikrofonów radiowych, fotoreporterzy gotowi uchwyciæ dramatyczne ujêcia. Ju¿ po chwili widzimy jednak w oczach gospodarzy nieskrywany zawód. Zamiast rozwydrzonych i podpitych Polaków, dobrze zorganizowana, ubrana stosownie do meczu grupa kibiców w bardzo ró¿nym wieku. Po peronie niós³ siê nasz ¶piew „Polska Bia³oczerwoni” i mocarny krzyk w odpowiedzi na pytanie „Kto wygra mecz?” – „Polska, Polska, Polska”. Zamiast przekleñstw u¶miechy i wypowiedzi dla mediów w paru europejskich jêzykach. W drodze na ¶niadanie w hotelu obok stadionu Schalke, widzieli¶my setki nadci±gaj±cych ze ¶piewem polskich kibiców, samochody przystrojone polskimi barwami i setki polskich flag, które by³y kapitaln± opraw± mundialu. Czuli¶my, ¿e to bêdzie tego wieczoru polskie miasto. Organizatorzy zafundowali nam jeszcze pare godzin uciechy w Aquaprku Logo i ju¿ wieczorem ko³o 19.00 zrelaksowani stawili¶my siê pod samym stadionem, pod który ju¿ od rana przyje¿d¿a³y samochody polskich kibiców. Pojawili siê te¿ pierwsi ubrani w ¿ó³te stroje narodowe kibice Ekwadoru, ale proporcje zdecydowanie korzystne dla naszych. ¯artujemy, ¿e ich poci±g na Mundial dopiero dojecha³ do Buenos Aires i na rozpoczêcie meczu nie zd±¿±. Nasza kolejowa reprezentacja kibiców reprezentuje siê wspaniale, istne bia³o - czerwone szaleñstwo: czapeczki, koszulki, torby, szaliki. S³owem, pe³ny kibicowski wypasiony zestaw. Wiêkszo¶ci nawet uda³o siê wci±gn±æ brzuchy. Jeszcze tylko kilka ale sympatycznych kontroli i jeste¶my u nieba bram. Ze ¶piewem zmierzamy do zielonego sektora prawie na wysoko¶ci ¶rodka boiska. Miejsca mamy tak¿e znakomite bo w 12 rzêdzie wiêc wszystko widaæ jak na d³oni. Ten najnowocze¶niejszy w Europie stadion wybudowano za 170 mln euro. Mo¿e on pomie¶ciæ 60 tys. kibiców pi³karskich lub 70 tys. uczestników koncertów muzycznych. Wra¿enie imponuj±ce i przyt³aczaj±ce swoim rozmachem i architektur±. „Ech, tylko pomarzyæ” - wyrywa siê naszym kolegom, bo w koñcu w Polsce wci±¿ tylko mówimy o choæ jednym porównywalnym stadionie narodowym, a jak na razie mamy narodowe targowisko na Stadionie Dziesiêciolecia. Stadion Schalke tego wieczoru to polski stadion, dlatego nie ma cienia przesady gdy z garde³ 40 tys. polskich kibiców wyrywa siê pie¶ñ „Polacy, gracie u siebie”. Tysi±ce polskich flag z nazwami znanych i nieznanych polskich miejscowo¶ci, liczne grupy polonusów z Toronto, Montrealu i Chicago. Tylko jeden sektor z wyra¼n± dominacj± kibiców Ekwadoru, reszta TYLKO POLSKA. Tumult niesamowity choæ do meczu jeszcze kilkadziesi±t minut. Du¿o jeszcze w Wi¶le wody up³ynie zanim powtórzy siê tak fantastyczny kibicowski polski spektakl. Nie sposób opisaæ wzruszenia kiedy trzymaj±c w górze pi³karskie szaliki stadion ¶piewa³ „Jeszcze Polska...”. Ryczeli¶my do utraty tchu „Polacy, my chcemy gola”, robili¶my gigantyczn± „falê”. Warto by³o tam jechaæ, choæby ze wzglêdu na to, ¿e wspólnota wyzwala magnetyzm serc i ka¿dy móg³ poczuæ wyj±tkowo¶æ tych chwil. O meczu nie bêdziemy pisaæ. Dodamy tylko, ¿e z naszych miejsc bardziej ni¿ w telewizji widaæ by³o pi³karsk± niemoc reprezentacji. Bez pomys³u i na w³asne ¿yczenie nasi przegrali najwa¿niejszy tegoroczny mecz. Gwiazdy zawiod³y najbardziej, a przecie¿ wiemy ¿e ¯urawski, Krzynówek i Szymkowiak potrafi± dobrze graæ. Dlaczego wiêc kryzys osobistej formy przyszed³ na Mundial, a trenerowi zabrak³o odwagi dokonaæ zmian wcze¶niej? Nie tracili¶my nadziei prawie do samego koñca, choæ widaæ by³o ju¿ po pierwszych minutach, ¿e po prostu bêdzie ¼le. Zasmuceni, przede wszystkim stylem z jakim oddalimy mecz bez walki, docenili¶my w powrotnej drodze rywala. Byli lepsi po prostu. Kiedy wiec mijali¶my kibiców rywali, gromkie „Ekwador” wyrywa³o nam siê z garde³. Paru naszym uda³o siê wymieniæ koszulki, zrobiæ fotki. Smutno wraca siê z przegranego meczu. Jaki¶ czas my¶leli¶my nawet, ¿e to z³y sen i ¿e zaraz siê skoñczy. Powrotna droga by³a mêk±. Smutne oczy, gorycz ¿e co¶ co by³o w zasiêgu naszych mo¿liwo¶ci i oddali³o siê bezpowrotnie. Od czasu do czasu kto¶ rzuci³ „Janas, Polska nie daruje ci tej nocy”. I ¶miech. Niestety przez ³zy. Na koniec naszej peregrynacji na warszawskich dworcach pokazali¶my, ¿e duch w narodzie nie zga¶nie. „Ju¿ za cztery lata, ju¿ za cztery lata, Polska bêdzie mistrzem ¶wiata”. Tym razem, jeszcze nie na boisku, ale na trybunach pokazali¶my, ¿e Polak potrafi. Wszystkim polskim kibicom z niemieckiego Mundialu dziêkujemy. Byli¶cie wspaniali.
Janusz Piechociñski |
_________________ lubie nasza okolicê bo koszula bli¿sza cia³u jest |
|